loading-indicator

LOADING

loading-indicator

LOADING

loading-indicator

LOADING

loading-indicator

LOADING

loading-indicator

LOADING

loading-indicator

LOADING

Okazuje się, że zdjęcie jest owocem wspólnej pracy, a model jest żywym budulcem jego jakości, a nie tylko narzędziem do jej osiągnięcia.
Bardzo. Nigdy nie przestają się zmieniać. Między innymi od prawie roku nie robię już zdjęć, a jeśli robię, to naprawdę w wyjątkowych sytuacjach. Nie maluję też obrazów ,,ze zdjęć" na zamówienie. Na etapie liceum był to świetny sposób na dorobienie kilku groszy w celu własnych wydatków, ale nie uważam teraz swojej wcześniejszej twórczości za szczególnie wartościową, może pojedyncze przypadki. Niedługo przed początkiem kwarantanny moim życiem zawładnęła Olimpiada Artystyczna. Przygotowując się do niej, po raz pierwszy naprawdę zgłębiłam sztukę od strony teoretycznej, poznałam historię jej ewolucji. Możliwe, że to właśnie dlatego przestałam robić to, co do tamtej pory robiłam - przestało mnie to zadowalać. Każdy artysta ma swój odpowiadający mu tok pracy, niektórzy czynią postępy przez praktykę - w moim przypadku jest inaczej. Nie chcę już tworzyć rzeczy, które nie zadowalają mnie w stu procentach. Wolę urodzić mniej, ale lepiej. Dlatego w czasie kwarantanny wcale dużo nie robiłam. W ogóle ostatnimi czasy mało robię, ale z drugiej strony bardzo dużo robię. Zmieniam swój tok myślenia, spojrzenie na świat - to będzie dłuugi proces, ale mam nadzieję, że bardzo owocny.
6. Czy jest jakaś dziedzina sztuki, którą chciałabyś lepiej poznać lub coś, czego chciałabyś się nauczyć?
19 grudnia 2020
martynka bukowiecka ©
Chciałabym, żeby kiedyś ktoś oglądając moją niepodpisaną pracę mógł powiedzieć ,,O! To zrobiła martynka bukowiecka!"
Nieopisywalna, haha. (po ,,haha'' chyba nie powinno być kropki, ale nie wiem, nie uczyli tego w liceum!) Dobór kolorów jest dla mnie kluczowy, ale zmieniają mi się upodobania w tym temacie. Ostatnio kocham granat i czerń - między innymi dlatego, że nikt się tego po mnie nie spodziewa. Na początku było ciekawie - rzeczy, które wychodziły spod mojej ręki były inne, czasem nawet przesadnie kolorowe, ale teraz wszyscy już do tego przywykli, a ja nie chcę przynudzać. Tyle kolorów jeszcze przede mną do odkrycia! Na mój styl rysowania z pewnością bardzo wpłynęła Alicja - widzę to w każdym swoim projekcie, ale to przecież normalne, bo pracując z nią wiedziałam, że mogę się wiele nauczyć i tak było. Mimo tego, nie jestem jeszcze w stanie dokładnie określić estetyki swoich prac, jestem w fazie poszukiwań.
2. Dlaczego wybrałaś właśnie Kopenhagę?
Będę się wstydzić, jeśli Alicja to kiedykolwiek przeczyta c: , ale pierwsze, co przychodzi mi na myśl to udział w dwóch projektach Alicji Białej - Totemach i malowaniu muralów we Wrocławskim budynku Concordia Design na Wyspie Słodowej. [zobacz niżej]
9. Czy Twoja twórczość i podejście do życia jakoś się zmieniły od marca? Skąd czerpiesz chęci do tworzenia w tym trudnym czasie?
5. Z czego - jeśli chodzi o tworzenie - jesteś szczególnie dumna?
martynka bukowiecka ©
Do tego wyboru podeszłam chyba w zupełnie odwrotnej kolejności niż powinnam była - usłyszałam od kilku osób o konkretnym kierunku w jednej z tutejszych szkół i złożyłam tam dokumenty, a sama Kopenhaga była po prostu w zestawie. Jak się okazuje - nie mogłam wybrać lepiej, bo Skandynawia wydaje się być trendsetterem w kwestiach designo-podobnych na prawie całym świecie. Moje pierwsze przemyślenia po przyjeździe tutaj: tak, jak Polacy rodzą się z wysoką tolerancją alkoholową, tak Duńczycy we krwi mają niebanalne poczucie stylu.
martynka bukowiecka ©
10 pytań do: martynki bukowieckiej
1. Kim jesteś? Czym się zajmujesz?
martynka bukowiecka ©
7. Co robisz, gdy nagle, w środku nocy przychodzi Ci do głowy pomysł na nowy projekt?
10. Jak opisałabyś estetykę i styl swojej twórczości?
Lubię być zaskoczona. Nie miałam nigdy okazji pracować z profesjonalnymi modelami, więc radziłam sobie mając do dyspozycji znajomych, znajomych znajomych i znajomych znajomych znajomych. Na tamten moment nie potrzebowałam wiele więcej, dawałam im konkretne instrukcje co do tego, jak mają pozować. I wtedy, od czasu do czasu, zdarzało mi się odnaleźć z jednym z nich jakąś nić porozumienia, kiedy nie musiałam instruować ich co do położenia każdego palca, tylko faktycznie osoby te wychodziły z własną inicjatywą i co drugie zdjęcie miało taki potencjał, że nie mogłam się doczekać, aż zobaczę je na dużym ekranie.
Specjalne podziękowania dla martynki bukowieckiej za zaangażowanie w nasz projekt
Kontakt z artystką:
Zapisuję w notatkach, rysuję na marginesie zeszytu, muszę utrwalać swoje pomysły, bo moja pamięć ma to do siebie, że zapisuje tylko co trzecią przyswojoną informację :) Wiadomo, że w wielu przypadkach świetność idei przemija z momentem jej przyjścia na świat, ale nie chciałabym przegapić tych pojedynczych przypadków, kiedy tak się akurat nie stanie. Swoją drogą, miło jest przeglądać stare notatki i stwierdzać: ,,to było żałosne" - wbrew pozorom czujesz wtedy, że faktycznie się rozwijasz, a Twoja świadomość artystyczna ewoluuje. Pewnie to dlatego wszyscy nauczyciele rysunku tak trąbią o prowadzeniu szkicowników. Wszystkie pomysły powinny znaleźć się na papierze po to, żebyś miał szersze spojrzenie na swój tok rozumowania. Samego siebie też można zainspirować.
martynka bukowiecka © (przesuń w lewo!)
Koniecznie zajrzyjcie do martynki tutaj (klik!):
8. Wykonałaś naprawdę dużo sesji zdjęciowych, na Twoim profilu można znaleźć zdjęcia wielu różnych osób. Co najbardziej lubisz w takiej pracy z ludźmi?
martynka bukowiecka jest osobą niezwykle barwną - zarówno w odniesieniu do wyglądu i twórczości, jak i jej osobowości. Ma za sobą przygodę z fotografią z czasów liceum, stworzyła wiele obrazów, grafik, murali, pracowała przy ciekawych artystycznych projektach, a wszystkie te doświadczenia wpłynęły na jej sposób patrzenia na świat i sztukę. Lubi zaskakiwać. Pochodzi z Poznania, obecnie mieszka i studiuje w Kopenhadze.
Jestem martynką (przez k i z małej litery). Młodą, poszukującą, na samym początku życiowej ścieżki. Ścieżka raczej artystyczna, ale bliżej nieokreślona. No i nie wiem też dokąd prowadzi, ale może być ciekawie. Robiłam już zdjęcia, obrazy, grafiki, murale - teraz może moda? Może rzeźba? Chociaż czy ja się widzę w rzeźbie?... Haha. Te, które były już przeze mnie jako tako ,,uszczknięte" interesują mnie najbardziej, ale z perspektywy czasu chciałabym polepszyć ich jakość :))) Wszystko przede mną.
Chciałabym nauczyć się szyć. Na ten moment umiem tylko szydełkować i robić na drutach. Zdarzy mi się też zaszyć sobie skarpetki, ale to jest szczyt moich możliwości krawieckich. Kto mnie zna, ten wie, że nie lubię wyglądać jak wszyscy. Moje ego jest usatysfakcjonowane, jeżeli jestem w centrum uwagi, dlatego zawsze unikałam szaro-burych ubrań. Niestety, zarówno moi przyjaciele, jak i dalsi znajomi, przyzwyczaili się już do moich wybryków modowych. W tej chwili chyba większe zaskoczenie wywołałabym ubierając się od stóp do głów na czarno, niż paradując ze strusim jajem na głowie. Przyswojenie umiejętności obsługiwania maszyny do szycia dałoby mi możliwość eksperymentowania, wprowadzenia w życie projektów, na które miejsce jest, jak na razie, tylko w mojej głowie. Dużo wolnego miejsca jest natomiast w moim portfelu, co jest tylko kolejnym z argumentów za nauką szycia.
3. Czego nie możesz się doczekać?
4. Czy jest coś, co szczególnie Cię inspiruje?
Końca kwarantanny? Żebym mogła zacząć na siebie zarabiać albo chodzić po mieście bez maseczki. Z drugiej strony życie online jest tak spokojne, bezstresowe, można skupić się na sobie i swoim czasie wolnym - minęło pół roku, a mi nadal się nie nudzi, także cofam to, co powiedziałam. W tym momencie czekam między innymi na koniec zimy, bo jazda na rowerze w długim, puchowym płaszczu to i brudny od błota płaszcz, i permanentnie przepocone ubrania - a bez roweru w Kopenhadze ani rusz.
Inni artyści. Odpowiadam bardzo spontanicznie, właśnie to wymyśliłam - ale to chyba prawda. Zdarzało mi się bezpośrednio korzystać z istniejących już dzieł sztuki, robiąc na przykład zdjęcia na wzór obrazów, ale teraz nie uważam tego za jakieś bardzo odkrywcze. Mimo wszystko, na tamtym etapie mojego rozwoju artystycznego odegrało to dużą rolę w ogólnym poszanowaniu dla historii sztuki, które dziś rośnie z każdym dniem. Teraz działa to bardziej na takiej zasadzie, że obserwowanie sukcesów innych artystów motywuje mnie do działania w swoim własnym stylu, bo też chcę kiedyś takie sukcesy osiągać.
Obydwa przedsięwzięcia były bardzo czasochłonne, ale malując od rana do nocy, dzień w dzień, odnajdywałam w sobie duży spokój i czasem mi tego brakuje. Z Alicją pracowało mi się naprawdę dobrze, ale mimo tego, mam nadzieję, że pewnego dnia będę mogła tworzyć projekty na taką skalę pod własnym nazwiskiem.
loading-indicator

LOADING

loading-indicator

LOADING

loading-indicator

LOADING